To nie znaczy, że nie kocham naszego wspólnego życia. - recenzja Zaginionej Dziewczyny Gillian Flynn.

-Amy, nie rozumiem dlaczego muszę udowadniać ci swoją miłość, pamiętając te same rzeczy co ty, w ten sam sposób co ty. To nie znaczy, że nie kocham naszego wspólnego życia.




Od jakiegoś czasu zastanawiam się nad sensem instytucji małżeństwa. Jestem osobą która niezbyt lubi być związana jakimikolwiek umowami czy nakazami – jestem wolnym duchem. Jaki jest więc sens wiązania się z jakąś osobą ślubem, czy ma to udowodnić naszą miłość ? Czy bez ślubu jej nie będzie, nie będzie tak mocna, trwała ?
Jeśli ludzie mają się rozstać to i tak to zrobią nie ważne czy będą małżeństwem czy nie. Lubię więc czytać książki w których taki stan rzeczy nie jest pokazany w tęczowych barwach, bo to wcale nie jest prawda.


W dniu piątej rocznicy ślubu z własnego domu znika kochana przez wszystkich, piękna i szanowana Niezwykła Amy. Nikt nie wie co takiego mogło się stać, gdzie jest dziewczyna oraz jaki był motyw porwania czy domniemanej zbrodni. Jest za to wiele poszlak które wskazują że winnym całego zamieszania jest Nick – mąż Amy. Jednak czy zawsze to mąż jest tym złym, a może tym razem zobaczymy złą naturę nie tylko płci męskiej ?


Gillian Flynn stworzyła idealny kryminał, który elektryzuje czytelnika od pierwszej strony. Sama wiele razy byłam zdziwiona przebiegiem wydarzeń, tym jak wszystko może się zmienić. Na pierwszy rzut oka idealne małżeństwo jednak za fasadą piękna skrywa się naprawdę mroczny sekret. Czytając pozycję miałam wrażenie że to mogło wydarzyć się w prawdziwym życiu. Czy nie jest tak że to zawsze mąż jest tym złym, a żona tą niewinną, sponiewieraną, maltretowaną ? Rzadko potrafimy dostrzec że może być całkowicie odwrotnie, że to mężczyzna jest ofiarą, a kobieta prześladowcą. Trzeba sobie uświadomić że płeć piękna wcale nie jest już taka delikatna, niewinna, pozwala sobą manipulować. Często potrafimy być dużo gorsze od mężczyzn, może nie użyjemy pięści, jednak znęcanie psychiczne często jest dużo gorsze niż fizyczne. Nie pojmuje idei że kobietami trzeba się zawsze opiekować, że to osoby bez skazy. Och, jak bardzo jest to mylne. Popatrzmy wstecz - czy nie jest tak że to kobiety w historii świata często pociągały za sznurki, były bezwzględne, okrutne ? Kolejną ważną kwestią poruszaną w książce jest fasada piękna, jaką często wokół siebie budujemy. Na pierwszy rzut oka wszystko jest idealnie, nienagannie, jednak gdyby wniknąć głębiej widzimy ból, cierpienie i brak wzajemnej akceptacji. Moim zdaniem w małżeństwie najważniejsze jest tworzenie teamu, który nie będzie podporządkowany jedynie jednej osobie. Nikt nie jest idealny, a wiążąc się z kimś na długie lata powinniśmy umieć zaakceptować czyjeś wady, nie tylko zalety. Partner nie czyta w naszych myślach, więc może jeśli coś nas boli, czegoś potrzebujemy powinniśmy to po prostu powiedzieć ? W końcu nikt nie jest jasnowidzem.



Podsumowując książka naprawdę mi się podobała. Jest to dobry, trzymający w napięciu, zaskakujący kryminał w którym krok po kroku poznajemy toksyczny związek Amy i Nick'a. Nie możemy być pewni co jest prawdą a co zwykłą ściemą, którą chce przekazać nam jedno z małżonków. Żadne z nich nie jest idealne i to daje książce tak wiele naturalności. Polecam osobom, które lubią zatopić się w lekturze na długie godziny i szukają niebanalnej, przejmującej historii.

Tytuł: "Zaginiona dziewczyna"
Autor: Gillian Flynn
Ilość stron: 652
Wydawnictwo: Burda Książki
Kategoria: thriller, sensacja, kryminał 
Ocena: 8/10 

9 komentarze:

  1. Widziałam ekranizację :) Książkę na pewno kiedyś przeczytam, ponieważ posiada ją moja koleżanka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam, ale zamierzam to zrobić w niedalekiej przyszłości :) Filmu również nie widziałam, ale od jakiegoś czasu chciałam go zobaczyć :P Jednak stosuję się do reguły, a przynajmniej staram to robić, najpierw książka, później film :P
    http://gabrysiekrecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Już od jakiegoś czasu zastanawiam się nad kupnem i po Twojej recenzji raczej nie będę zwlekać:-)
    dobraksiazka1.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Szczerze, to patrząc na znane mi małżeństwa nie potrafię uwierzyć, że można związać się z kimś na całe życie i być szczęśliwym ;) raczej powiedziałabym, że oni w końcu wpadają w jakąś rutynę, mają się dość, ale się nie rozwiodą, bo... "bo nie". O tej książce czytałam kilka recenzji, jestem jej ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie masz pojęcia jak idealnie wyraziłaś to co sama myślę :)

      Usuń
  5. Podoba mi się to, jak piszesz, dlatego dodaję się do obserwujących. :) Co do samej książki, już wiele o niej czytałam i to sporo pozytywnych opinii. Twoja recenzja jeszcze bardziej utwierdziła mnie w przekonaniu, że warto sięgnąć po tę książkę. :)
    Pozdrawiam
    A.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka jest naprawdę dobra. Szczególnie dlatego, że potrafi zmylić - i to jeszcze jak. Byłam też na filmie i przyznam, że nawet się im udał.
    Bardzo ciekawa recenzja ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Świeżo po przeczytaniu nie wiedziałam za bardzo, co o niej myśleć. Teraz wspominam ją bardzo dobrze, chociaz nie nazwałabym ją kryminałem z krwi i kości. Ale książka bardzo dobra i ciekawie napisana.

    Pozdrawiam, Insane z przy-goracej-herbacie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Strasznie chcę przeczytać tą książkę. Obejrzeć ekranizację również, ale pierwszeństwo zdecydowanie ma książka, a później Ben ;)
    Bardzo fajna recenzja. Pozdrawiam :)

    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

 

Obserwatorzy

Lubimy czytać

Łączna liczba wyświetleń

Książkowy instagram!