Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty
To nie znaczy, że nie kocham naszego wspólnego życia. - recenzja Zaginionej Dziewczyny Gillian Flynn.

To nie znaczy, że nie kocham naszego wspólnego życia. - recenzja Zaginionej Dziewczyny Gillian Flynn.

-Amy, nie rozumiem dlaczego muszę udowadniać ci swoją miłość, pamiętając te same rzeczy co ty, w ten sam sposób co ty. To nie znaczy, że nie kocham naszego wspólnego życia.




Od jakiegoś czasu zastanawiam się nad sensem instytucji małżeństwa. Jestem osobą która niezbyt lubi być związana jakimikolwiek umowami czy nakazami – jestem wolnym duchem. Jaki jest więc sens wiązania się z jakąś osobą ślubem, czy ma to udowodnić naszą miłość ? Czy bez ślubu jej nie będzie, nie będzie tak mocna, trwała ?
Jeśli ludzie mają się rozstać to i tak to zrobią nie ważne czy będą małżeństwem czy nie. Lubię więc czytać książki w których taki stan rzeczy nie jest pokazany w tęczowych barwach, bo to wcale nie jest prawda.


W dniu piątej rocznicy ślubu z własnego domu znika kochana przez wszystkich, piękna i szanowana Niezwykła Amy. Nikt nie wie co takiego mogło się stać, gdzie jest dziewczyna oraz jaki był motyw porwania czy domniemanej zbrodni. Jest za to wiele poszlak które wskazują że winnym całego zamieszania jest Nick – mąż Amy. Jednak czy zawsze to mąż jest tym złym, a może tym razem zobaczymy złą naturę nie tylko płci męskiej ?


Gillian Flynn stworzyła idealny kryminał, który elektryzuje czytelnika od pierwszej strony. Sama wiele razy byłam zdziwiona przebiegiem wydarzeń, tym jak wszystko może się zmienić. Na pierwszy rzut oka idealne małżeństwo jednak za fasadą piękna skrywa się naprawdę mroczny sekret. Czytając pozycję miałam wrażenie że to mogło wydarzyć się w prawdziwym życiu. Czy nie jest tak że to zawsze mąż jest tym złym, a żona tą niewinną, sponiewieraną, maltretowaną ? Rzadko potrafimy dostrzec że może być całkowicie odwrotnie, że to mężczyzna jest ofiarą, a kobieta prześladowcą. Trzeba sobie uświadomić że płeć piękna wcale nie jest już taka delikatna, niewinna, pozwala sobą manipulować. Często potrafimy być dużo gorsze od mężczyzn, może nie użyjemy pięści, jednak znęcanie psychiczne często jest dużo gorsze niż fizyczne. Nie pojmuje idei że kobietami trzeba się zawsze opiekować, że to osoby bez skazy. Och, jak bardzo jest to mylne. Popatrzmy wstecz - czy nie jest tak że to kobiety w historii świata często pociągały za sznurki, były bezwzględne, okrutne ? Kolejną ważną kwestią poruszaną w książce jest fasada piękna, jaką często wokół siebie budujemy. Na pierwszy rzut oka wszystko jest idealnie, nienagannie, jednak gdyby wniknąć głębiej widzimy ból, cierpienie i brak wzajemnej akceptacji. Moim zdaniem w małżeństwie najważniejsze jest tworzenie teamu, który nie będzie podporządkowany jedynie jednej osobie. Nikt nie jest idealny, a wiążąc się z kimś na długie lata powinniśmy umieć zaakceptować czyjeś wady, nie tylko zalety. Partner nie czyta w naszych myślach, więc może jeśli coś nas boli, czegoś potrzebujemy powinniśmy to po prostu powiedzieć ? W końcu nikt nie jest jasnowidzem.



Podsumowując książka naprawdę mi się podobała. Jest to dobry, trzymający w napięciu, zaskakujący kryminał w którym krok po kroku poznajemy toksyczny związek Amy i Nick'a. Nie możemy być pewni co jest prawdą a co zwykłą ściemą, którą chce przekazać nam jedno z małżonków. Żadne z nich nie jest idealne i to daje książce tak wiele naturalności. Polecam osobom, które lubią zatopić się w lekturze na długie godziny i szukają niebanalnej, przejmującej historii.

Tytuł: "Zaginiona dziewczyna"
Autor: Gillian Flynn
Ilość stron: 652
Wydawnictwo: Burda Książki
Kategoria: thriller, sensacja, kryminał 
Ocena: 8/10 
Ludzie generalnie wolą umrzeć, niż przebaczyć. recenzja Sekretnego życia pszczół Sue Monk Kidd

Ludzie generalnie wolą umrzeć, niż przebaczyć. recenzja Sekretnego życia pszczół Sue Monk Kidd

Ludzie generalnie wolą umrzeć, niż przebaczyć. Takie to trudne. Gdyby Bóg powiedział, nie owijając w bawełnę: "Daję wam wybór, przebaczcie albo gińcie", wiele osób z miejsca zamówiłoby trumnę.


Często zastanawiam się czego tak naprawdę oczekuję od dobrej książki. Wartkiej akcji, złożonych bohaterów, nietuzinkowej przygody czy może wielkiego przesłania jakie niesie pozycja ?
Do tej pory sama nie wiem, może właśnie z tego powodu czytam tak wiele gatunków i za każdym razem książka innego rodzaju wkrada się w moje serce. Tym razem „Sekretne życie pszczół” zauroczyło mnie czymś czego dawno nie zaznałam. Czytając ją miałam na ustach uśmiech, który nie chciał za żadne skarby zniknąć.

Książka opowiada historię młodej białej dziewczynki, która po stracie matki próbuje odnaleźć się w codziennej rzeczywistości. Jedyną osobą bliską sercu Lily jest ich czarnoskóra pomoc domowa. Nic nie jest jednak takie jak dziewczynka sobie wymarzyła, jednak wskutek nieszczęśliwego splotu wydarzeń trafia do trzech niesamowitych sióstr, które wywrócą jej życie do góry nogami.

Muszę się przyznać że na początku nie byłam przekonana do tej pozycji, czułam że nie mogę się wbić w tą historię w stu procentach. Zagłębiając się jednak coraz bardziej poczułam jak wielką ma ona siłę. Bije od niej tak wiele optymizmu, nadziei na lepsze jutro, tego że zawsze jest jakieś wyjście, furtka z której można skorzystać aby odmienić swoje życie. Mimo to wydarzenia w niej przedstawione nie są wcale takie kolorowe – śmierć, strata, ból i cierpienie splata się z akceptacją, miłością i szczęściem.


Autorka porusza bardzo ważne tematy, aktualne nawet we współczesnym świecie. Problem rasizmu jest obecny już od bardzo dawna i powinno się o nim coraz więcej mówić. Młodzi ludzie bardzo często nie są w stanie zaakceptować odmienności drugiej osoby, która tylko na pierwszy rzut oka może się od nas różnić. Trzeba umieć patrzeć na innych nie przez pryzmat ich wyglądu lecz umieć spoglądać głębiej. Każdy człowiek zasługuje na godne życie i akceptacje nieważne jaki ma kolor skóry, orientacje czy poglądy. „Sekretne życie pszczół” daje nam wielką nadzieję na lepsze jutro, na zmianę nastawienia ludzi, na to że na świecie są osoby które nas kochają i nie ważne co się wydarzy będą razem z nami. Uświadamia nam że więzy krwi nie definiują słowa rodzina. Rodzina to nie tylko osoby z którymi jesteśmy spokrewnieni, to osoby które nas kochają, akceptują, troszczą i nie próbują zmienić. Przez ostatnie strony uśmiech nie znikał z mojej twarzy. Zakończenie spowodowało we mnie falę niepohamowanej radości. Motyw Czarnej Madonny wyzwolił niepohamowane ciepło na sercu. Po przeczytaniu pozycji czujemy się jak po przytuleniu bliskiej osoby, czujemy lekkość i wielką radość, nadzieję że mimo złych chwil zawsze jest szansa na poprawę swojego losu. 

Tytuł: "Sekretne życie pszczół"
Autor: Sue Monk Kidd
Ilość stron: 352
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie 
Kategoria: Literatura piękna 
Ocena: 7,5/10
Nauczmy się okazywać przyjaźń człowiekowi, kiedy żyje, a nie, kiedy już umrze. Recenzja Wielkiego Gatsby'ego Francisa Scotta Fitzgeralda

Nauczmy się okazywać przyjaźń człowiekowi, kiedy żyje, a nie, kiedy już umrze. Recenzja Wielkiego Gatsby'ego Francisa Scotta Fitzgeralda

Nauczmy się okazywać przyjaźń człowiekowi, kiedy żyje, a nie, kiedy już umrze.



Już dawno nie miałam tak wielkiego kaca książkowego, nie chciałam przeczytać książki ponownie po jej odłożeniu, znaleźć wehikuł czasu aby zapomnieć i móc poznać tą
historię jeszcze raz. Nie było chyba takiej historii, której ekranizację oglądałabym pięć razy w ciągu jednego tygodnia i nie mogła przestać o niej myśleć. Może odnalazłam tą jedyną, niepowtarzalną książkę ? Mówię tutaj o „Wielkim Gatsby'm” Francisa Scotta Fitzgeralda w której zakochałam się bez reszty. 

Książka opowiedziana jest z perspektywy jednego z bohaterów, który po wielu latach wspomina dawne wydarzenia. Pewnego lata kiedy starał się ułożyć na nowo swoje życie, kupił tanie mieszkanie w zacisznej okolicy poznaje niejakiego Jay'a Gatsby'ego, który wywrócił jego życie do góry nogami. 


Książka jest jedyna w swoim rodzaju, nie pozwala oderwać się czytelnikowi od pierwszej strony. Postać Gatsby'ego jest tak niesamowicie skonstruowana, że od samego początku staje się naszą ukochaną. Jestem wielką fanką lat 20, które są dla mnie na szczycie najbardziej niesamowitych lat w historii. Osadzenie opowieści w tych latach to miód na moje książkowe serce. Jestem pod wielkim wrażeniem kunsztu autora, który w tak krótkim dziele zawarł tak wiele prawd życiowych aktualnych do dziś. W naszym codziennym życiu możemy zaobserwować że ludzie nie potrafią doceniać tego co mają na bieżąco, okazują uczucia do innych ludzi dopiero jak ich stracą lub próbują zdobyć pozycję czyimś kosztem potem go porzucając
Gatsby jest postacią tragiczną. Ukazuje jak prestiż, pozycja i pieniądze zjednują nam przyjaciół, jednak kiedy to wszystko się kończy nie pozostaje nam już nikt, zostajemy zupełnie sami. Możemy zaobserwować wielkość pieniądza, który góruje nad wszystkimi innymi wartościami. Jak to możliwe że ludzie nie potrafią patrzeć na drugiego człowieka tak jaki jest tylko poprzez jego majętność czy pozycję społeczną ? Co kieruje nami przez te wszystkie lata ? Chęć prestiżu, coraz większej liczby pieniędzy, popisania się przed innymi ? To tragiczna prawda o tym że nie potrafimy doceniać innych, liczą się dla nas tylko korzyści i przyjemności. Daisy jest postacią która idealnie symbolizuje pogoń za pieniądzem. Moim zdaniem nie ma dla niej żadnych wartości. Chce żyć w dostatku i będzie do tego dążyć za wszelką cenę. Przy tej okazji chciałabym również wspomnieć o ekranizacji, która moim zdaniem jest niesamowita. Może nie jest idealnym pierwowzorem książki jednak działa na emocje widza równie mocno, równie dobrze oddaje klimat powieści i bohaterów. 

Podsumowując „Wielki Gatsby” znalazł się na liście moich ukochanych książek, będę o niej pamiętać przez długie lata i z pewnością do niej wrócę. Polecam ją każdemu kto szuka w literaturze niepowtarzalnego klimatu, prawd życiowych i niesamowitych, a zarazem tragicznych bohaterów.

Tytuł: "Wielki Gatsby"
Autor: Francis Scott Fitzgerald
Ilość stron: 224
Wydawnictwo: Znak
Kategoria: klasyka 
Ocena: 10/10


Chciałabym wam przy okazji tego postu wspomnieć o mojej nowej serii na blogu. Będzie nosiła tytuł Słowa i dźwięki na ekranie. Jako że interesuję się muzyką, kinem i serialami postanowiłam stworzyć taki cykl. Będzie się w nim pojawiać muzyka z różnych adaptacji filmowych która moim zdaniem warta jest największej uwagi i jest moją ulubioną. Czasem pojawią się tutaj piosenki z moich ukochanych seriali :)

Podoba wam się taki pomysł ? Chcielibyście czytać na ten temat czy może niekoniecznie ? Wasza opinia jest dla mnie bardzo ważna więc byłoby mi bardzo miło gdybyście wyrazili swoje zdanie na temat nowej serii, której pierwszy post przewiduję już w tym tygodniu :) 




Najlepiej byłoby zasnąć, może sny będą lepsze niż rzeczywistość. Recenzja Blackout Marc'a Elsberga

Najlepiej byłoby zasnąć, może sny będą lepsze niż rzeczywistość. Recenzja Blackout Marc'a Elsberga

Najlepiej byłoby zasnąć, może sny będą lepsze niż rzeczywistość.

Po tak przychylnych opiniach spodziewałam się czegoś co wgniecie mnie w fotel i nie pozwoli spać nocami. Czy to uzyskałam ? No chyba nie do końca. „Blackout” to książka napisana przez Marc'a Elsberga, który jak dotąd na 
swoim koncie ma zaledwie trzy książki, z czego tylko jedna wydana w Polsce. 

Książka opowiada o przeciwnościach i zadaniach jakie spadają na świat kiedy nagle zabraknie prądu. Nie jest to jednak byle jaka awaria, obejmuje ona zasięgiem całą Europę oraz inne kraje co prowadzi nieuchronnie do katastrofy. Książka porusza bardzo ważny temat - jak współczesny świat jest w stanie poradzić sobie bez elektryczności skoro wszystko co otacza człowieka jest z nią powiązane. Trzeba mieć na uwadze że w dzisiejszych czasach jesteśmy wręcz uzależnieni od niektórych zdobyczy techniki i bez nich nasze życie staje w miejscu. Nie ma możliwości podróżowania, kontaktu, długotrwałej pomocy, wszystko co ludzie do tej pory zbudowali staje pod znakiem zapytania. 

Pozycja wciąga od pierwszej strony, akcja na początku jest wartka jednak przepełniona informacjami, których ja nie mogłam w niektórych momentach zrozumieć, co powodowało że musiałam pewne fragmenty czytać kilka razy. Niestety moja wiedza na temat elektrowni czy komputerów jest znikoma i stąd pojawił się mój problem. Bohaterowie wykreowani prze Elsberga nie zapadli mi w pamięć. Nie kibicowałam, nie martwiłam się tak naprawdę o żadnego z nich. Wydaje mi się jednak że nie miało to zbyt wielkiego znaczenia biorąc pod uwagę fabułę, która była  bardzo intrygująca. 

Wielkim plusem powieści jest perspektywa narratora który wprowadza nas w wydarzenia z bardzo różnych miejsc na kuli ziemskiej. Dzięki takiemu zabiegowi jesteśmy sobie w stanie wyobrazić nas samych w poszczególnych sytuacjach. W połowie powieści jednak zaczęłam się lekko nudzić. Nawał przeróżnych informacji naukowych, opisane wydarzenia jakby ciągnięte na siłę. Miałam wrażenie jakby w pewnym momencie świetnie zapowiadająca się książka zaczęła się staczać. Końcówka również mnie nie usatysfakcjonowała. Spodziewałam się czegoś spektakularnego, na miarę początków powieści. Sądziłam że dokładniej poznamy jak wyglądało życie poszczególnych bohaterów kiedy musieli sobie radzić z długotrwałymi skutkami katastrofy. 

Książka jest naprawdę ogromna, lekko rozwleczony początek jest połączony z jak najmocniej okrojoną końcówką. Jedna z moim zdaniem kluczowych scen została opisana na zaledwie kilku stronach. Nie wiem co mam tak naprawdę myśleć o tej pozycji. Z pewnością dzięki niej pozyskałam wiele informacji na temat internetu czy działania elektrowni, jednak cały czas czuję duży niedosyt. Może taka literatura nie jest dla mnie ? Wydaje mi się że trzeba samemu sięgnąć po tą pozycję aby móc cokolwiek na jej temat powiedzieć. Ja spędziłam przy niej dość miło czas jednak oczekiwałam czegoś więcej po tak obszernej i zachwalanej pozycji. 

Tytuł: "Blackout"
Autor: Marc Elsberg
Ilość stron: 784
Wydawnictwo: W.A.B
Kategoria: fantastyka, fantasy, science fiction
Ocena: 6,5/10 
Najprawdziwszym złem na świecie są czyny człowieka. - recenzja Szklanego Tronu Sarah J.Maas

Najprawdziwszym złem na świecie są czyny człowieka. - recenzja Szklanego Tronu Sarah J.Maas


Najprawdziwszym złem na świecie są czyny człowieka.




Ostatnimi czasy bardzo dużo blogerów oraz vlogerów sięgnęło po serię Sarah J.Mass. Kiedy ja zobaczyłam ją w bibliotece nie mogłam oprzeć się pokusie aby ją przeczytać. Gdzie kryje się fenomen tej powieści ? Co jest w niej tak niezwykłego że tak wielu ludzi się nią zachwyca ?
Książka opowiada o przygodacha młodej zabójczyni Celaeny Sardothien która odbywa karę za swoje czyny w jednym z najcięższych więzień w krainie – kopalni soli. Pewnego dnia dostaje jednak niecodzienną propozycję udziału w turnieju którego wygrana może zmienić jej życie nie do poznania. Pozycja od pierwszych stron bardzo mnie zaciekawiła. Należy do mojego ulubionego gatunku gdzie na każdej stronie poznajemy nowy świat, nowe stworzenia i postacie. Każda osoba jaka przewija się przez karty powieści bardzo wiele wnosi i zmienia w dalszej fabule. Nie ma tutaj postaci niepotrzebnych, które przewijają się aby tylko zapchać miejsce. Wszystko jest do końca przemyślane, dopracowane, dopięte na ostatni guzik. Główna bohaterka jest typową kick-as co zauważamy już od pierwszych stron. Jest niezależna, zdana na siebie, jednak mimo tego jak wiele przeszła w swoim życiu potrafi cieszyć się każdą chwilą. Jak bywa w książkach młodzieżowych również tutaj pojawia się w pewnym stopniu trójkąt miłosny, nie jest on jednak wysunięty na pierwszy plan. Najważniejsza jest tam cały czas rozwijająca się akcja, która trzyma do ostatniej chwili. Postacie Doriana i Cheola są niesamowicie wykreowane. Nie jesteśmy w stanie nie lubić któregoś z nich. Do końca nie wiedziałam któremu oddam swoje serce. Dopiero ostatnie strony zdecydowały że zaczęłam dużo bardziej kibicować dowódcy straży. Każda dziewczyna znajdzie w którymś z nich coś dla siebie. Celaena jest postacią która zapada w pamięć, jest idealną bohaterką, która może być wzorem do naśladowania dla każdej czytelniczki. Świat wykreowany przez autorkę jest pełen zagadek i magii która pochłania czytelnika bez reszty. Nie jesteśmy w stanie oderwać się od powieści do samego końca. Język utworu jest bardzo przystępny co powoduje że książkę czyta się niespodziewanie szybko. Dawno już nie czytałam serii której pierwszy tom zaciekawił by mnie tak bardzo. Jedyną rzeczą do której mogłabym się przyczepić jest lekko dłużący się początek. Pierwsze kilkadziesiąt stron jest lekko nudnawe co może zniechęcić do dalszej lektury, ale jest to tak mało znaczne że bez obaw można przymknąć na to oko. Podsumowując humor, postacie oraz wykreowany przez autorkę świat jest tak niesamowity że książka plasuje się w moim sercu naprawdę wysoko. Polecam ją szczególnie fanom nowych światów i niebanalnych lekko sarkastycznych bohaterów. 

Tytuł: "Szklany tron"
Autor: Sarah J.Maas
Ilość stron: 520
Wydawnictwo: Uroboros
Kategoria: fantastyka, fantasy, science-fiction 
Ocena: 9,5/10
Wyobrażanie sobie przyszłości to rodzaj beznadziejnej tęsknoty. Recenzja Szukając Alaski Johna Greena

Wyobrażanie sobie przyszłości to rodzaj beznadziejnej tęsknoty. Recenzja Szukając Alaski Johna Greena


Jezu, nie mam zamiaru być jednym z tych, którzy siedzą, gadając o tym, co zamierzają zrobić. Po prostu to zrobię. Wyobrażanie sobie przyszłości to rodzaj beznadziejnej tęsknoty.

Moim pierwszym spotkaniem z twórczością Johna Greena było jak można się spodziewać „Gwiazd naszych wina” które zrobiło na mnie bardzo duże wrażenie, więc postanowiłam kiedy tylko będę miała możliwość sięgnąć po kolejne książki tego autora. Ostatnio udało mi się przeczytać „Will Grayson Will Grayson” i jak wiecie z mojej recenzji znów byłam bardzo mile zaskoczona. „Szukając Alaski” jak głosi wpis na okładce są debiutem, wtedy jeszcze młodego pisarza. Sięgając po nią nie byłam pewna czy wpłynie na moje życie tak jak pozycje wcześniej wymienione, jednak strasznie się myliłam ! Książka opowiada o Milesie – młodym chłopaku, który przenosi się do szkoły z internatem, aby dalej prowadzić poszukiwania Wielkiego Być Może. Na miejscu poznaje bezkompromisową Alaskę, tajemniczego Takumiego i lojalnego Pułkownika. Dzięki nim wkracza w świat pełen zabawy, przyjaźni, alkoholu, papierosów, pierwszych wielkich miłości. Książka nie jest typową prozą dla nastolatków. Wiele starszych czytelników znalazłoby coś dla siebie w tej pozycji. John Green w niesamowity sposób przedstawił emocje przed oraz po wielkiej tragedii. Główni bohaterowie to młodzi ludzie, których emocje są często silniejsze i bardziej wyeksponowane. Nic nie jest tutaj podkoloryzowane, zmyślone. Wszystko jest naturalne, przepełnione emocjami jakie towarzyszą naszym bohaterom na każdym kroku. Zarówno Alaska jak i jej przyjaciele odzwierciedlają młodzież jakiej często się nie dostrzega. Oni również mają swoje problemy, tak samo przeżywają stratę, szukają wyjaśnień, własnej drogi. Często są zagubieni w plątaninie korytarzy, są zmuszeni przejść przez swój własny labirynt. Są razem ale jakby oddzielnie. Nikt nie jest w stanie pomóc im uporać się z traumą, pustką. My sami często nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie jak zachowalibyśmy się kiedy z dnia na dzień zniknął by ktoś na kim nam bardzo zależało. To zagadka na którą nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć jeśli sami tego nie przeżyjemy. Autor z niebywałą precyzją kreuje bohaterów z którymi jesteśmy się w stanie utożsamić. Podejmują racjonalne, przemyślane decyzje, pomimo tego że często działają impulsywnie lub pod presją. Pozycja porusza wiele trudnych tematów jak i normalnych, ludzkich aspektów. Relacje rodzinne nie zawsze są piękne i kolorowe, ani również czarne i smutne. Pozycja to obowiązkowa lektura dla osób które lubią książki nad którymi trzeba pomyśleć, które skłaniają nas do refleksji. Często wydarzenia opisane przez autora powoduję ucisk serca, czyta się je z zapartym tchem. Nie można się oderwać bez uzyskania odpowiedzi. Pozycja pozostaje z czytelnikiem na długi czas i nie pozwala o sobie zapomnieć. 

Tytuł: "Szukając Alaski"
Autor: John Green 
Ilość stron: 320 
Wydawnictwo: Bukowy las 
Kategoria: Literatura dziecięca 
Ocena: 10/10
Nie dość bystry. Nie dość seksowny. Nie dość uprzejmy. Nie dość zabawny. To ja: jestem po prostu nie dość.  Recenzja książki „Will Grayson Will Grayson”

Nie dość bystry. Nie dość seksowny. Nie dość uprzejmy. Nie dość zabawny. To ja: jestem po prostu nie dość. Recenzja książki „Will Grayson Will Grayson”

Książka „Will Grayson Will Grayson” autorstwa dwóch wybitnych autorów młodego pokolenia – Johna Greena znanego z dzieł takich jak „Gwiazd Naszych Wina” czy „Papierowe miasta” oraz Davida Levithana mniej popularnego w Polsce, autora m.in. „Every you. every me” w ostatnim czasie królowała na listach bestseller’ów. Gdzie kryje się jej fenomen ? Od zawsze podchodzę z lekką dozą sceptyzmu do książek które pisane są przez kilku autorów. Każdy człowiek jest inny, ma inny pogląd na świat, inną wizję książki – bardzo trudne jest więc stworzenie składnie całej, trzymającej się kupy pozycji już przez dwóch autorów. W tym wypadku im się jednak udało. Książka opowiada o dwóch różnych osobach, które kompletnie się nie znają, a jedyne co ich łączy to to samo imię oraz nazwisko – Will Grayson. Drogi dwóch, jakże różnych Will’ów Grayson’ów łączą się jednego zwyczajnego wieczóru i zmieniają ich życie na zawsze. Ktoś mógłby powiedzieć że nie jest to nic ciekawego, że już przecież podobne motywy pojawiały się w innych książkach i miałby rację, jednak moim zdaniem pozycja ta jest jedyna w swoim rodzaju. Na początku bardzo denerwował mnie styl pisania Davida Levithana z tego względu że autor ten nie stosuje wielkich liter. Dla mnie jest to bardzo deprymujące gdyż nie zawsze wiem czy jest to nazwa własna, imię, czy może zwykła myśl bohatera. Duże litery z pewnością pomagają również w wczuciu się czytelnika w emocje bohaterów. Z biegiem rozdziałów mankament ten jest jednak do zniesienia. Treść książki jest wielki plusem, który powoduje że nie można się od niej oderwać. Daje wiele do myślenia, porusza wiele ważnych dla współczesnej młodzieży tematów, np. homoseksualizm, odrzucenie, samotność, strach przed bliższymi kontaktami, problemy z rodzicami. Metamorfoza jaką przechodzą bohaterowie, nie tylko główni, powoduje że zaczynamy myśleć czy stwierdzenie „Ludzie się nie zmieniają” jest prawdziwe. Autorzy spisali się nie medal tworząc idealnie złożone, pełne życia postacie, Czytając ich dzieło jesteśmy w stanie porównać nasze zachowania do sposobu bycia bohaterów i często stwierdzić że sami byśmy się tak zachowali. Książkę czyta się dość szybko, jest napisana przystępnym językiem, który dotrze do każdego czytelnika. Podsumowując bardzo polecam „Will Grayson Will Grayson” ze względu na niebanalną fabułę, poruszane tematy i odpowiedzi na trudne pytania jakie są w niej zawarte. 
Ogólna ocena – 9,5/10
Iza
Copyright © 2014 Poczytajmy coś ! , Blogger